10.03.2009

(Miron w windzie)

Wie, że zjeżdża ku ziemi, zjeżdża z góry, a nie w dół, ale i tak ma wrażenie, jakby znajdował się w wiadrze spuszczanym do studni, ciężka kula ląduje na dnie żołądka, uczucie trochę jak przed pijackim rzyganiem, najpierw mięśnie kurczą się w dole, brzuch staje się ciężki, Miron zawsze lubił swoją klaustrofobię, oswajał ją przez całe lata, winda jest dla niego Wechikułem, wytwarza uczucie perwesyjnego lęku, lęku przyjemnego, prawie jak bieganie po pijaku po dachu wieżowca -

Jest w windzie sam, jakaś babcia w fioletowym żakieciku wysiadła na pięćdziesiątym czwartym, torebkę miała różową, nieco się to gryzło, szminka na pomarszczonych ustach też różowa (Miron pomyślał o swojej matce), różowy lakier na paznokciach, wszystko różowe -

Jest więc sam, tylko on i Naciek, śluz na ścianie windy, na metalowych płytach i kawałku lustra. Śluz zdaje się być gęsty i zastygły jak kisiel. Miron myśli: to tak, jakby do windy nasmarkał gigant, nasmarkał lub chociażby splunął, przecież to nie grzyb, skąd się to coś wzięło? Nie chce już patrzeć na Naciek, przyciska ramię do przeciwległej ściany, patrzy w lustro, palcami przeczesuje włosy, bardziej jasne niż ciemne i bardziej długie niż krótkie, próbuje myśleć o duperelach, jakie ciastka kupi w sklepie, może jeszcze przed imprezą powinien się ogolić -

Ale Naciek wciąż tam jest, może wcale jeszcze nie taki zastygły, gałki oczne Mirona obracają się, najpierw one, a potem szyja, wzrok Mirona wlepia się w przezroczyste strużki, chociaż Miron mówi mu nie, wydzielina (ale wydzielina czegokogo?) wciąż płynie, apatycznie, ledwo, ledwo, o milimetr, o dwa, w dół, w dół, w dół! Ręka Mirona wyszarpuje z dżinsów paczkę chusteczek higienicznych, a potem przykłada ją do usyfionego fragmentu lustra. Breja nie jest ani ciepła, ani zimna, jest za to kleista, i ręka Mirona nie może już od niej oderwać jednorazówki. Miron puszcza więc chusteczkę i staje w drugim kącie windy, i myśli o goleniu, jednocześnie pytając o Naciek, a pytanie brzmi: co to? Miron ma nadzieję, że nie to, co przyszło mu do głowy, gdy tylko wsiadł do windy. 

Dziwne: im dłużej windą jedzie, tym bardziej wydaje mu się ona ciasna. Jakby sufit ciążył ku podłodze, a ściany niezauważalnie się schodziły; to samo z temperaturą, powietrze staje się gęstsze, zaraz lustro zajdzie parą -

Ale jest już Miron na parterze, rozlega się dzwonek, drzwi windy wędrują każde skrzydło w swoją stronę, i Miron, cały spocony, wychodzi na korytarz. A na korytarzu jest zimno i Miron drży. Bo drżeć wypada tylko z zimna.

1.03.2009

(Tak w ogóle) (Charlie)


Charlie jest właścicielem M. A przynajmniej tak się wszystkim wydaje. 

Filmy: Okruchy dnia Jamesa Ivory'ego, Cienista dolina Richarda Attenborougha, Magnolia P. T. Andersona (w nawiasie Punch Drunk Love), Smażone zielone pomidory Jona Avneta, Przed wschodem słońca i Przed zachodem słońca Richarda Linklatera, Truman Show Petera Weira, Edward NożycorękiEd Wood, Jeździec bez głowy oraz Duża ryba Tima Burtona, Being John Malkovich Spike'a Jonze'a, Eternal Sunshine of the Spotless Mind Michela Gondry'ego, Powrót do Garden State Zacha Braffa, To właśnie miłość Richarda Curtisa.

Charlie jest człowiekiem pełnym zrozumienia. 

Charlie potrafi rozmawiać.

(Rynn: ale czy trzeba rozmawiać z puszką po coli?).

Prawdopodobnie dlatego wytrzymuje i Mirona, i Harper, a czasami Mirona i Harper - jednocześnie.

I jest prawdopodobnie jedynym heteroseksualnym facetem w Mieście, który może powiedzieć, że Laurę kocha - platonicznie i tylko platonicznie, platonicznie od rana do wieczora, od północy do północy, od poniedziałku do piątku i od soboty do niedzieli.

(Rynn: to jak chodzenie po wodzie).

(Rynn, po chwili zastanowienia: to Cud).

Naprawdę. 

24.02.2009

(M)

Z plakatem filmowym mieli problem: Harper wypatrywała na ebayu popękanego serca Altmana, Miron chciał kopulującą maszynę do pisania, Charlie planował wydrukować poster Millennium Actress. W końcu Basquiata powiesili, nad fotelem w kącie, pomiędzy oknem a ścianą regału:

Regały są dwa, oba hebanowe, były tu, gdy Charlie się wprowadzał, tyle, że puste. Jeden ciągnie się od drzwi na korytarz aż po samo okno, drugi od kuchenki do owego fotela, czyli praktycznie też na długość całej ściany. Jak się stoi w progu, na wysokości łazienki, to widać tylko książki, książki, książki. I okno. Za oknem niebo i bloki.

(Tak w ogóle) (Harper)

Harper jest daleką kuzynką Mirona, jakaś piąta woda po kisielu, drugi kraniec Polski, spotkali się na studiach, w Mieście, niemal przypadkiem, nazwiska nawet różne noszą, ale on mówi do niej teraz siostro, a ona do niego bracie. On pali. Ona głównie sprzedaje.

Filmy: Roberta Altmana Nashville, Dzień weselny, Na skóty, Gracz, Kto zabił ciotkę Cookie?, Roberta Redforda Zwykli ludzie, Todda Solondza Welcome to the dollhouse, Happiness i Storytelling, Jamesa L. Brooksa Lepiej być nie może, P. T. Andersona Magnolia i Boogie Nights, Mike'a Nicholsa Anioły w Ameryce, Alana Balla American Beauty i Sześć stóp pod ziemią, z seriali najnowszych jeszcze Bez skazy, Gotowe na wszystko, Weeds. I The L Word, raczej z konieczności niż sympatii. 

Wraz z Laurą oddaje się perwersyjnej namiętności do Niny Simone i super, hipermarketów.

(Przed) (Chwilę po szóstej)

Harper i Miron sprzątają, Charlie pomagać próbuje, jak zwykle bezowocnie. Za dużo refleksji: Charlie przywiązuje się i do ludzi, i do rzeczy, ale najbardziej to do śmieci, których jakoś pozbierać nie może, przez palce przeciekają mu niedojedzone jogurty, z napęczniałej reklamówki, ledwo co wyszarpniętej z kubła, lecą pudełka, papierki, zbrązowiałe ogryzki, plastikowe opakowania, popękane płyty CD. Charlie starannie przetrząsa torebki po laysach, wyjada pokruszone chipsy, paluszki z zakurzonych szklanek. Miron mówi na to syf, Charlie mówi, że nic marnować się nie może. W końcu to Miron wynosi śmieci, Harper zapędza Charliego do odkurzacza. Na tych trzydziestu metrach kwadratowych panuje matriarchat, a przynajmniej tak zgodnie twierdzą Miron i Charlie. 

Harper w łazience, w gumowych rękawiczkach, na kolanach, domestos, gąbka, szmata, kibel. Charlie nie wyłączył dudniących głośników, współbrzmią więc teraz - lub też współbrzmieć próbują -Dead Can Dance i wycie odkurzacza.

W imię propagowania darabontowej Mgły:

A potem, kiedy łazienka już lśni, wraca Miron i mówi: idę po wódkę.

23.02.2009

(Tak w ogóle) (Miron)

To nie jest M Mirona, niemniej to Miron jest pomysłodawcą Zdarzenia. Moglibyśmy nazwać go Pierwszym Poruszycielem. Kiedy Mirona nie ma, wszystko staje w miejscu. Ale na ogół Miron jest, więc wszystko w porządku.

Oto Miron:

W imię Majspejsa, Fejsbuka i Gron wszelakich (Miron żadnego z nich nie posiada), amen:

Filmy: Kena Russella Odmienne stany świadomości, Davida Cronenberga Nagi lunchCrashPomiotVideodrome, Federico Felliniego Guillietta i duchy, Nicolasa Roega Nie oglądaj się teraz, Stanleya Kubricka Mechaniczna pomarańczaLśnienie, Davida Lyncha Twin Peaks, Larsa von Triera Królestwo, Dario Argento Ptak o kryształowym upierzeniu, Głęboka czerwień, Suspiria, Phenomena, Olivera Stone'a Urodzeni mordercy, Jamesa Camerona Terminator i Terminator 2, Tony'ego Scotta Zagadka nieśmiertelności, Quentina Tarantino Wściekłe psy, Terry'ego Gilliama 12 małp  

W czasie, w którym nie jara ani nie ogląda filmów, Miron stara się odnaleźć Klucz do Międzystrefy.

Bela Lugosi is dead.

Jak napisał Mistrz: zdarza się. Zdarza się i tak.

(Przed) (Około szóstej)

Jutuba inwigilowana, nie ma się gdzie podziać, oryginalnych, filmowych Ust nie sposób znaleźć, czytasz: ten film wideo jest już niedostępny z powodu otrzymania roszczenia dotyczącego praw autorskich przez FOX. Wrzucamy więc wersję zastępczą. 

I trochę namiętności, tak na dobry początek:

Then something went wrong for Fay Wray and King Kong
They got caught in a celluloid jam